Matematyka to trening, nie magia

Dlaczego samo zrozumienie nie wystarcza?

Wielu uczniów (i rodziców) wierzy, że matematyka to dar — albo go masz, albo nie.

A prawda jest dużo prostsza i dużo bardziej optymistyczna: matematyka to trening. Spokojny, regularny, dostosowany do dziecka.
Uczeń potrafi powiedzieć, że 6 · 7 to 42. Rozumie, skąd to się bierze. A mimo to, gdy pytam: ile to 42 : 6, zapada cisza. Albo pojawia się zgadywanie.

I to nie jest kwestia braku inteligencji ani braku zrozumienia.

Bo: wiedzieć ≠ umieć

Matematyka – szczególnie na poziomie podstawowym – działa podobnie jak sprawność fizyczna.
Można:

  • wiedzieć, jak wykonać ćwiczenie,
  • rozumieć, które mięśnie pracują,
  • a mimo to nie mieć siły, płynności ani automatyzmu.

Z liczeniem jest tak samo. Dziecko może rozumieć zasadę dzielenia, a jednocześnie:

  • nie liczyć płynnie,
  • gubić się w pytaniu „ile razy się mieści”,
  • nie radzić sobie z dzieleniem pisemnym.

Nie dlatego, że „nie zrozumiało”. Tylko dlatego, że nie wyćwiczyło.

Tabliczka dzielenia – największa luka

Tabliczka mnożenia jest ćwiczona często. Tabliczka dzielenia – znacznie rzadziej.

A przecież:

  • dzielenie jest działaniem odwrotnym do mnożenia,
  • bez sprawnej tabliczki dzielenia nie da się dobrze opanować dzielenia pisemnego,
  • brak automatyzmu powoduje stres i blokadę.

Wielu uczniów zna wyniki mnożenia, ale nie potrafi z nich skorzystać w drugą stronę.
To właśnie tutaj pojawia się problem, który później „ciągnie się” przez kolejne klasy.

Dlaczego samo tłumaczenie nie wystarcza

Tłumaczenie jest potrzebne. Zrozumienie – również. Ale to dopiero początek, nie koniec nauki.

Jeśli po zrozumieniu nie następuje:

  • regularne ćwiczenie,
  • powtarzalność,
  • praca na wielu przykładach,

to wiedza zostaje „w głowie”, a nie w działaniu.

Dziecko zaczyna liczyć od zera za każdym razem.
Nie ma pewności.
Nie ma płynności.
Nie ma spokoju.

Matematyka jako trening

Z mojego doświadczenia wynika jedno: sprawność matematyczna buduje się przez ćwiczenia.

Nie przez presję. Nie przez pośpiech. Nie przez „sprytne sztuczki”.

Tylko przez:

  • regularność,
  • różnorodne przykłady,
  • ten sam poziom trudności powtarzany w różnych konfiguracjach.

Tak dziecko zaczyna liczyć swobodnie. A dopiero wtedy można iść dalej.

Co to oznacza w praktyce?

Dziecko, które:

  • dużo ćwiczy dzielenie,
  • widzi różne układy liczb,
  • nie boi się popełnić błędu,

zaczyna liczyć szybciej i pewniej. Nie dlatego, że „nagle zrozumiało”, ale dlatego, że nauczyło się reagować bez napięcia. I to jest moment, w którym matematyka przestaje być straszna.

Na koniec

Nie wszystko w matematyce da się „wytłumaczyć raz”. Nie wszystko da się przyspieszyć.

Czasem najlepsze, co możemy dać dziecku, to:

  • czas,
  • spokój,
  • i dobrze zaplanowany trening.

Bo matematyka to nie magia. To sprawność.

Dla dzieci, które znają tabliczkę mnożenia, a mają trudność z dzieleniem, przygotowałam karty pracy Tabliczka dzielenia – do systematycznego utrwalania dzielenia.

Autor: Monika Kubica

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry